Przejdź do głównej zawartości
Typ ze skręconym krzyżem

A było ich.. trzy, trzy a właściwie cztery dziewczyny i typ ze skręconym kręgosłupem.

Zaczęło się od wezwania. Zostaliśmy zawezwani do służby a właściwie nawet powołania. Wszyscy czworo (pięcioro? ) byliśmy powołani do użerania się ze sobą nawzajem i walki, nieskończonej walki o Jego (i jego, wreszcie też...) względy.

Poznaliśmy się w typowo katolickich okolicznościach. Tyle wam, moi drodzy, musi wystarczyć.
A. był... niesamowity, po prostu niesamowity. piękny, przystojny chłopak, wysoki, sprawnie podbiegł, aby dopomóc mi z ciężarami powszedniości, bym mogła wygodnie ułożyć się w nowej dla mnie okolicy. Uprzejmy i radosny. Pełen pogodnego humoru. Dobry i powszechnie, szczerze lubiany.

Co więc poszło nie tak?

A no- miał kogoś, kilka miesięcy później wybierając Jego własną drogę, ciężką i ciernistą stróżynę, na której nie było miejsca dla żadnej z nas. To jednak dopiero początek zabawy...

Cztery lata później, na koncercie, spotkałam go z oszałamiająco piękną panną, dorównującą mu niemalże wzrostem, zapatrzoną w niego jak w obraz. On na nią- ani mrugnięcia. Myk-myk, nic, zero kontaktu wzrokowego. Trzymając ją za rękę, minął mnie jak powietrze- zdrowych, wesołych, dzień dobry i do widzenia- poszedł naprzód a jej kiecka tylko falowała przed moimi oczami. Inna, niż ta początkowa. Niedawno przypadkowo wpadłam na naszą starą wymianę wiadomości z A., który odpicował się tak bardzo, że aż sobie pomyślałam: to chyba ze ślubu było! No i było... ze ślubu było. Trafiłam, jak łysy grzywką w blat.

Moim zdaniem takie sytuacje biorą się z głupoty, czytaj: z braku odpowiedzialności za drugiego człowieka, w tym wypadku cztery różne, cholera jasna, zakochane dziewczyny, no i oczywiście z próżności, rozdętej i błędnie pojętej miłości własnej. Moja wiedza o manipulacjach, narcyzmie i ogólnie zaburzeniach osobowości była znikoma w porównaniu z arsenałem środków i wiedzy, jakie służą mi teraz, i to we wcale licznych sytuacjach.

Moje wspaniałe studia, pomimo mego młodziutkiego wieku i niechęci, gdy te wydarzenia miały miejsce, kontynuowane już na dwóch uczelniach, nie tylko uczą zawiłości polskiej gramatyki, ale również myślenia, po prostu. Łączenia faktów, ścierania się poglądów, doświadczania niepokoju i tego, że da się go wytrzymać, kiedy ,,ukryta prawda" wychodzi na jaw. Nieprzyjemności trwają chwilę a duma z tego, że nie wdepnęło się w uczuciowe bagno, czyli związek z takim typem, jest nieporównywalne i wynagradza wszelką niegodziwość z jego strony.


Odczuwam pewną przedziwną melancholię, gdy myślę o tamtych czasach i obficie, drobiazgowo je wspominam. Były piękne, były także pouczające na całą resztę tego dreptania po ziemi. Nie dajcie się zwieść! Na każdego czeka gdzieś pantofelek ze skręconym krzyżem... lub, co gorsza, z całym kręgosłupem.

Wasza A.H.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

 Ten blog miał teraz zejść na tematy miłosnych porażek i typów, którzy niechcący lub chcący zagrodzili moją życiową drogę, ale chyba nic z tego. To sie nie może powieść, bo nie mam świeżego materiału do mojej pisaniny z głębi serca. Po prostu szczęśliwie się zakochałam. Nawet mnie czasem się to zdarza. Jestem zaskoczona chyba bardziej, niż ktokolwiek inny, nawet mocniej niż odbiorcy tego tekstu. Przepraszam zato niefortunne zdarzenie i obiecuje dowieźć, co moje, jak tylko prędko się da. Tym razem już wiem, że ,,nie ma, że się nie da". Ament.
  Albowiem, kto był kiedy uwikłany w trójkąt miłosny, zrozumie, o czym mowa. Z jednej strony masz ogromne możliwości kontaktu z bliską osobą, której partner jest gdzieś tam, hen daleko, prawie nie istnieje; na innej ścianie kraju, kompletnie odmiennym kierunku studiów, który nie licuje z w a s z y m i zawodowymi zainteresowaniami, on przecież się nie liczy- a przecież to jest właśnie najważniejsze, prawda? ***** *** ***** Perspektywa tej drugiej Tyle was łączy, dwie artystyczne, mrukliwe, splecione ze sobą blisko dusze. Spędzacie razem wiele czasu, widujesz go codziennie, swój obiekt westchnień, a on podżega ciebie do jeszcze większego rozpłomienia tkliwości, przyjaźni, rozkoszy oczekiwania, aż wróci z weekendu z nią i zaangażowanego pożądania, które towarzyszy ci stale, ale też niekiedy nachodzi cię nagle, falami, i zdaje się, że nic nie może go już powstrzy...
Hej! Chciałabym się z wami dzisiaj podzielić tekstem stworzonym w celach studiów, któy dotyka troszkę rasizmu, troszkę katolicyzmu, a przede wszystkim- człowieczeństwa i postawy wobec niego. Trzymajcie się, Agata Refleksje po seansie Niebieskookich Film ten okazał się dla mnie wstrząsającym i poruszającym doświadczeniem. Nawet jak na osobę, która dorastała i wychowała się w społeczeństwo niebywale słabiej zróżnicowanym niż społeczeństwo amerykańskie. Jednak, i w polskim otoczeniu widoczne są dla mnie pewne wzorce kulturowe nietolerancji, którymi chciałabym się tutaj zająć, w odniesieniu do Niebieskookich . Szczególnie dotknęła mnie część, w której czarnoskórzy uczestnicy badania wspominali codziennie upokorzenia, nawet pobicia, jakich dopuszczają się, wobec dzieci tychże Amerykanów, ich biali rówieśnicy. Również opowieść męża kobiety, która wraz z nim nie mogła kupić domu w okolicy zarządzanej przez dewelopera, który nie tolerował u siebie ,,w terenie...